Wakacyjna laba się skończyła, spadł pierwszy śnieg, a w naszym obozie praca wre!
7 tygodni, 14 miast, parę tysięcy kilometrów, kilkaset zjedzonych pierogów, kilkanaście zarwanych nocy, kilka zerwanych strun i jedno (prawie) urwane koło od przyczepy, czyli nasza wiosenna trasa po wielu przygodach szczęśliwie dobiegła końca.